Narrow Default Wide

Created jtemplate joomla templates

EWANGELIA (Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewn...emu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

KOMENTARZ
Jezus przestrzega przed wszelką chciwością, bo ona zamyka serce i nie pozwala widzieć życia w jego właściwej perspektywie. Ale trzeba pamiętać, że chodzi o wszelką chciwość. Nie tylko tę, którą wiąże się z posiadaniem bogactwa.
Może być chciwość podobna do tej, którą żywił zamożny człowiek z dzisiejszej Ewangelii. Gromadził bogactwa, myślał o tym, gdzie je złożyć, a zapomniał o tym jak marne i ulotne jest życie. Ale może być też chciwość, która dotyka tego, kto ma naprawdę niewiele. Każe mu ciągle myśleć o tym, czego nie ma, pożądać rzeczy, które widzi u innych, żyć nie swoim życiem w nieustannym pragnieniu, żeby więcej mieć. Czasem granica między zwyczajną zapobiegliwością i staraniem się o to, by godnie, po ludzku żyć, a chciwością, która zniewala, jest bardzo cienka. Ale zawsze podejście do spraw materialnych wymaga wrażliwego, dojrzałego sumienia. Ilekolwiek byśmy nie mieli, ważne jest, żebyśmy to my meli rzeczy, a nie one posiadały nas. Kto zapomni, że największą wartością jest życie z Bogiem, ten mając wiele albo nie mając prawie nic, i tak będzie niewolnikiem bogactwa.
EWANGELIA (Mt 22,15-21)
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy n...ie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

KOMENTARZ
Chcieli Go złapać na problemie, który był dla nich dość kontrowersyjny. Ich ziemia była przecież pod rzymską okupacją, więc zastanawiali się, jak w tej sytuacji postępować. Wiele razy próbowali w ten sposób wpuścić Jezusa w kanał. Jeśliby powiedział, że płacić, to oskarżyliby Go, iż wysługuje się najeźdźcom, jeśli zaś powiedziałby, żeby nie płacić, to oskarżyliby Go o podburzanie ludzi do buntu. A Jezus jak zwykle po mistrzowsku wychodzi z tej pułapki, nie daje się usidlić fałszywej alternatywie. Nie pozwala się pochwycić na słowie, które stałoby się dla nich okazją, żeby Go skompromitować. Przenosi całą rozmowę na poziom, którego się nie spodziewali i jednym zdaniem wychodzi z sytuacji obronną ręką.
Ile razy zdarza się nam, że mamy w głowie tylko takie rozwiązania sytuacji, z których jedno gorsze jest od drugiego. Kto słucha Jezusa, kto obcuje z Wcieloną Mądrością, ten widzi świat znacznie szerzej i nie tak łatwo złapać go w siatkę fałszywych alternatyw.
Przekazuję słowa Pani Beaty:

Chciałabym prosić o modlitwę za wszystkie matki, które straciły swoje dzieci: te, które umarły jeszcze w brzuchach, zaraz po urodzeniu, albo żyły lat kilka/kilkanaście i zostały im zabrane. I te matki nie rozumieją dlaczego tylko przez chwilę mogły cieszyć się tym największym szczęściem jakim dla kobiety jest dziecko.
Zbliża się 1 listopada. Dla nich to bardzo traumatyczne chwile kiedy idą na grób dziecka albo zapalają lampkę na innym maleńkim grobie bo ich własne umarło zbyt wcześnie nawet żeby mieć własny grób.
Ja jestem kiepska w modlitwie i pewnie moja wiara jest zbyt słaba, żeby to zrozumieć. Ale wiem, że teraz przed świętem zmarłych one potrzebują pomocy.
EWANGELIA (Łk 10,1-9)
Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani s...andałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

KOMENTARZ
Po to Jezus wysłał przed sobą ludzi, żeby przygotowywali Mu miejsca, żeby swoją postawą i słowami oczyszczali teren na Jego przyjście. To jest trudna robota - posłani przez Jezusa są jak owce między wilkami, na swoją obronę mają Jego słowo i świadomość, że nie idą w swoje imię. Styl życia, którego się od nich wymaga jest dość surowy i bezkompromisowy. Lecz jednocześnie mają być ludźmi pokoju, którzy wyczuwają ślady dobra wszędzie, gdzie tylko można je znaleźć. Bez przesadnego przywiązywania się, bez spoczywania na laurach - dając pierwszeństwo Bogu i zapowiadając Jego królestwo.
To wszystko jest o robotnikach na żniwie Bożym. Te trudne wymagania i wezwanie do dojrzałej postawy dotyczy każdego, kogo Jezus może śmiało, bez wstydu wysłać przed sobą. To jest o nas. To powinno być o nas.
EWANGELIA (Łk 12,1-7)
Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptal...i do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

KOMENTARZ
Żeby mieć w sobie odwagę, która pozwala stawiać czoła trudnym wyzwaniom, najpierw trzeba dobrze znać swoją wartość. O tym, że nie warto się bać zabójców ciała, Jezus mówi ludziom, których nazywa swoimi przyjaciółmi. A potem jeszcze uświadamia im, że w Bożych oczach są bardzo cenni i że Bóg o nich nie zapomina.
Z taką świadomością, z poczuciem wartości, które jest bardzo gruntowne i sięga poza doczesność, można śmiało iść przez życie bez chowania się za czyimiś plecami, bez podlizywania, bez czołobitności. Gdybyśmy byli świadomi, kim jesteśmy dla Boga i że poza wiecznym życiem z Nim nie mamy w tym życiu nic więcej do wygrania, przestalibyśmy się bać. Bo w sumie czego i kogo mamy się bać? Co oni mogą nam zrobić?
EWANGELIA (Łk 11,47-54)
Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkic...h proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby go podchwycić na jakimś słowie.

KOMENTARZ
Obecność Jezusa miała być dla współczesnych okazją, żeby zrozumieli winy swoich przodków, odcięli się od grzesznej przeszłości, podjęli pokutę i wybrali życie. Oni jednak nie potrafili właściwie ocenić grzesznej historii, której częścią się stali, a co gorsza, jeszcze dołożyli od siebie. Stąd zapowiedź surowego sądu. Przyniesie on karę za skumulowany do granic możliwości grzech.
Każdy z nas jest częścią jakiejś historii. Jeśli wiemy, że w wielu wypadkach nie jest ona chlubna, pozostaje nam prosić Jezusa, aby uwolnił nas od jej skutków. Chcemy wybierać Jego życie, nie skutki śmierci, których pełna jest historia tego świata. Kto przyjmie Jezusa, stanie się wolny od ciężaru win, bez względu na to, jak wielka byłaby ich liczba i jak długą miałyby tradycję.
Serdecznie prosimy o modlitwę za wstawiennictwem Matki Bożej i świętego Józefa w intencji Konrada. O pokój serca dla niego, odnalezienie drogi życiowej, oraz o napełnienie jego serca Bożą miłością.
EWANGELIA (Łk 11,42-46)
Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą. Wtedy ...odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz. On odparł: I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie.

KOMENTARZ
I znowu rytuały ponad dobrocią. Cała energia pobożności w drobiazgowe wypełnianie przepisów, z pominięciem tego, co najważniejsze. Może tak być, że poprawność i grzeczność wobec Boga, żeby Mu się nie narazić, zastąpi w nas całą dobroć i miłosierdzie. Że zamiast szukać Go w tych, których stawia na naszej drodze, będziemy Go znajdować jedynie w rozumianych po aptekarsku przepisach wiary.
To porównanie do pobielanych grobów, które mocno uderzyło słuchaczy, wyraża najbardziej dosadnie istotę problemu. Nawet jeśli z pozorów stworzymy bezpiecznie i poprawnie wyglądającą fasadę, może się okazać, że nie wytrzyma ona naporu życiowych burz, ulew cierpienia, które na nas spada. A wówczas może odsłonić się to, co za tą fasadą się kryje. Może odsłonić się puste, obumarłe i nieco już cuchnące serce.
EWANGELIA (Łk 11,37-41)
Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej... strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.

KOMENTARZ
To nie znaczy, że nie należy dbać o to, co zewnętrzne - przecież to nasza wizytówka. To nie znaczy również, że możemy lekceważyć to, co widać na pierwszy rzut oka - przecież od tego zależy "pierwsze wrażenie".
Jezus przez swoje szokujące zachowanie - szokujące, bo rytuały były dla faryzeuszy niezwykle ważne - zwraca uwagę na to, że dbałość o zewnętrzną stronę to za mało. Cóż byłoby z pięknie umytej twarzy, gdyby nie kryła wewnętrznego bogactwa? Cóż z pięknie pomalowanych oczu, gdyby nie dało się z nich wyczytać dobroci i troski? Cóż z zadbanych dłoni, jeśli nie przynoszą dobrych uczynków i nie przekazują czułości?
Mamy o siebie dbać - i zewnętrznie, i wewnętrznie. Inaczej będziemy jak piękne laleczki, z których, jeśli tylko popatrzeć im głębiej w oczy, zionie mrożąca krew w żyłach pustka.
EWANGELIA (Łk 11,29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi s...łuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

KOMENTARZ
Znak Jonasza, czyli obecność kogoś, kto wzywa do nawrócenia, kto przypomina o konieczności powrotu na Bożą drogę. Niniwitom wystarczyło - przejęli się słowami Jonasza, podjęli pokutę i przybliżyli się do Boga. Nie musiał dokonywać spektakularnych cudów, uzdrawiać, wskrzeszać. Mówił w imieniu Boga, prosto z mostu wskazując grzechy i słabości. I wystarczyło, bo ludzie z Niniwy potraktowali go poważnie.
Jezus też głosi słowo - jeszcze mocniejsze, jeszcze bardziej trafiające do serc - słowo prosto od Boga. Jeszcze precyzyjniej wskazuje błędy i daje jeszcze lepsze recepty. To powinno wystarczyć. Prócz tego dokonuje cudów, by potwierdzić słowo. Ale dla wielu ze współczesnych Jezusa to za mało.
A czy nam wystarczy słowo?
EWANGELIA (Łk 11,27-28)
Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.

KOMENTARZ
Wymiana uprzejmości? Wzajemne słodzenie sobie? Komplement za komplement? Raczej dowód dobrze pojętej spontaniczności, która potra...fi odczytać sytuację, zrozumieć osobę, z którą ma do czynienia i dobrym słowem zbudować.
Okrzyk kobiety z tłumu wyrażał odczucia, które budziły się w słuchających Jezusa ludziach. Na Słowo życia ludzie odpowiadają błogosławieństwem. To Słowo rodzi w nich zachwyt i wdzięczność.
Odpowiedź Jezusa uświadamia, że każdy może mieć udział w tym błogosławieństwie, że przyjęcie Słowa do serca potrafi dogłębnie odmienić człowieka, dać mu nowe życie.
Przypatrzmy się naszym spontanicznym reakcjom. Czy jest w nich błogosławieństwo? Jakie rodzą owoce?
Serdecznie proszę o modlitwę w intencji maleńkiego chłopca, który walczy o życie i w intencji jego rodziców
EWANGELIA (Łk 11,15-26)
Gdy Jezus wyrzucał złego ducha niektórzy z tłumu rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo...? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.

KOMENTARZ
To może trochę przerażać, że zły duch może tak po prostu wrócić i zamieszkać tam, skąd go wypędzono. Ale nie ma w tym niczego dziwnego. Serce ludzkie nie znosi próżni. Zawsze musi być przez kogoś zamieszkane. Jeśli nawet człowiek starannie wysprząta dom swojego serca, ale nie pozwoli tam zamieszkać Bogu, wcześniej czy później ktoś inny sobie ten dom zagospodaruje.
Dlatego Jezus w takich mocnych i jednoznacznych słowach opisuje wybór, jaki przed nami stoi: Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. To jest prawda, której musimy być świadomi. Inaczej będziemy duchowo zasypiać myśląc, że wszystko jest ok, skoro nic złego się nie dzieje. Jeśli nie będziemy robić co w naszej mocy, żeby Bóg w nas mieszkał, wcześniej czy później zrobi się z naszego serca straszny dwór.
EWANGELIA (Łk 11,5-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie ...wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

KOMENTARZ
Gdybyż to modlitwa działała tak: uklęknę albo przynajmniej stanę przed Bogiem, powiem o co mi chodzi, a On to zrobi. Fajnie by było. Można by szybko wszystko załatwić, ułożyć sobie życie według swoich planów, według tego, co w danym momencie uważamy za dobre, ważne i potrzebne, i po sprawie.
Ale modlitwa nie chce tak działać. A Bóg nie chce być po prostu wykonawcą naszych pomysłów. Dlatego chce od nas modlitwy wytrwałej. Modlitwy, która angażuje nas całych, nie na chwilę i nie do momentu, aż nam załatwi to, o co Go prosiliśmy. Modlitwy, która pozwala nam Go poznać i zbliżyć się do Niego. Jeśli nie dzieje się natychmiast to, o co prosimy Boga, jeśli wysłuchuje nas w sposób dla nas niezrozumiały, to nie znaczy, że chce dla nas źle. To znaczy, że chce nas.
EWANGELIA (Łk 11,1-4)
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczam...y każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.

KOMENTARZ
Ta modlitwa jest częścią naszego "paciorka", który znamy od dziecka. Słowa płyną sobie lekko, czasem bezwiednie. Jesteśmy z nimi otrzaskani do granic możliwości. Ale właśnie "Ojcze nasz" to cała odpowiedź Jezusa na prośbę uczniów o naukę modlitwy. Więc zapewne jest tam dokładnie wszystko, co w modlitwie potrzebne.
Wychodzimy od tej modlitwy, odmawiamy ją jako małe dzieci i bywa, że kiedy dorastamy jest dla nas jakaś taka płytka, dziecinna. Wtedy szukamy innych form, bardziej "na czasie", w których lepiej się odnajdujemy. Ale przychodzi taki moment, że zaczynamy rozumieć, jaką głębię ma ta modlitwa, że każde słowo to prawdziwa duchowa bomba. I wówczas zaczynamy naprawdę uczyć się modlić. Bo czy jest jakieś doświadczenie życia, jakiś odruch radości, jakaś sprawa i problem, który w tej modlitwie się nie mieści?
EWANGELIA (Łk 10,38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi... pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

KOMENTARZ
To nie jest pochwała nieróbstwa. Przecież Jezus nie gani Marty za to, że coś robi. To jest pochwała właściwego porządku wartości. Jezus przychodzi, więc warto się z Nim spotkać, być z Nim, już niczego nie trzeba przygotowywać, już wystarczy.
Można tak bardzo chcieć dobrze wypaść przed Jezusem, tak bardzo chcieć się pokazać od jak najlepszej strony, że w końcu przegapi się Jego obecność. To trochę tak, jak u cioci na imieninach, która przez cały wieczór donosi do stołu, żeby było pysznie, żeby wszyscy byli najedzeni, ale nawet przez moment nie usiądzie i nie porozmawia z nimi. Kiedy przychodzi Jezus, chce z nami być. Nie musimy Mu nic udowadniać.
EWANGELIA (Łk 10,25-37)
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrze...ś odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

KOMENTARZ
Znajomość przykazań to dopiero początek. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nabierają one kształtu, zaczynają się wcielać, biorą na siebie konkretną twarz. Zwykle mniej więcej wiemy, czego Bóg od nas chce. Trudniej nam jednak przenieść to na konkret życia, odnieść do tych, których Bóg stawia na naszej drodze.
Twarz, którą biorą na siebie przykazania, to zwykle twarz doskonale znana, której rysy rozpoznalibyśmy w nocy o północy. Czasem jest to ta sama twarz, którą widzimy w lustrze. Zawsze jest to jednak twarz kogoś, kto potrzebuje naszej pomocy, łagodności i dobroci.
Nie ma chrześcijaństwa bez twarzy. Inaczej byłoby ono tylko zbiorem pobożnych, ale pustych frazesów.
EWANGELIA (Mt 21,33-43)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili,... drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

KOMENTARZ
Można utracić Królestwo Boże. Nie jest nam dane raz na zawsze. Można tak pokierować swoim życiem, tak skutecznie wypraszać z niego Boga, że w końcu stracimy Królestwo.
Być może wydaje nam się, że w każdym momencie życia jesteśmy tak samo wolni, mamy przed sobą tak samo wiele dróg i wystarczy tylko zrobić mały kroczek i wszystko będzie cudownie. Niestety nie działa to w ten sposób. Możemy iść przez życie ku coraz większej dojrzałości, ale możemy też się staczać. Możemy przybliżać się do Boga i ludzi, ale możemy też odchodzić coraz dalej. Każdy nasz wybór to krok do przodu lub do tyłu. Przybliżanie się do wielkiej wygranej albo postęp na drodze ku ostatecznej porażce.
EWANGELIA (Łk 10,17-24)
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszci...e się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

KOMENTARZ
Czasem można zobaczyć jak wiara "działa". Niemało jest dziś znaków mocy, w których widać, jak Bóg zwycięża potęgę zła i jak spektakularnie pokonuje tego, który jest wrogiem Boga.
Ale nie to ma być dla nas źródłem radości z wiary, ale raczej fakt, że znaleźliśmy się w tym dobrym towarzystwie zapisanych w niebiańskiej księdze życia i że możemy widzieć, doświadczać, czuć Bożą obecność i rozumieć prawdę, która nas przez życie prowadzi.
Jest jakaś większa wygrana niż to, że spotykamy Jezusa? Jakieś większe wydarzenie niż to, że słyszymy Jego Słowa?
Kto zrozumie, jak wiele ma w tej prostej codziennej wierze, temu nawet nie przyjdzie do głowy szukanie spektakularnych zwycięstw. Wiara jest zwycięstwem.
Pani Beata serdecznie prosi nas o modlitwę w intencji jej siostry, która obchodzi urodziny. Prośmy dla niej o potrzebne siły oraz by dobry Bóg napełniał jej serce swoją pociechą i wspierał na trudnych drogach życia.