Narrow Default Wide

Created jtemplate joomla templates

EWANGELIA (Mt 5,1-12a)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i prag...ną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.

KOMENTARZ
Kryteria doskonałego wypełnienia Ewangelii. Kryteria szczęścia. Kryteria spełnionego życia. A jednocześnie niedosiężny ideał. Wyzwanie, przed którym stajemy każdego dnia. Tym wszystkim są błogosławieństwa. Jezus mówi o nich jednak w kategoriach zwykłego chrześcijańskiego życia, nie przedstawia ich wąskiemu gronu wybranych uczniów, tylko otaczającym go tłumom.
Być może dlatego, że zbyt dobrze znamy swoje niedoskonałości, tak trudno nam uwierzyć, że stać nas na takie życie. Być może dlatego, że boimy się wejść na dobre w świat Jezusa, wydaje nam się, iż to nie dla nas. Dzisiejsza uroczystość daje nam jednak nadzieję. Bo przecież dzisiaj oddajemy cześć także tym, o których świętości nikt nie wiedział, którzy żyli błogosławieństwami bez żadnych duchowych fajerwerków. Bóg zaliczył ich do świętych, mimo że nam nawet do głowy nie przyszło, że kiedykolwiek istnieli. Więc może ta droga jest łatwiejsza niż nam się wydaje. Może nie ma co rezygnować bez prób i poddawać się bez walki. Może błogosławieństwa to po prostu słowa, które mimo wszystko są dla każdego.
EWANGELIA (Łk 14,1-6)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo w...ół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.

KOMENTARZ
Nie mogli odpowiedzieć, bo to, co zrobił Jezus nijak nie pasowało do schematów, które mieli w głowach. Ich myślenie było spętane przez setki drobiazgowych przepisów i nie mieściło się w nich coś takiego.
Jezus uzdrawia człowieka, który zniewolony jest przez chorobę. Ale Jego działanie zmierza także do tego, żeby uzdrowić tych, których myślenie jest zniewolone. Terapia jest bardzo prosta: zderzenie ewidentnie dobrego czynu wyrastającego ponad przekonania słuchaczy z przepisami, które zawładnęły ich myśleniem. Co wygrywa? Czasem niepokój, gniew i frustracja, bo trudno Mu coś zarzucić, a przecież zachowuje się wbrew przyjętym zwyczajom. Ale u wielu wygrywa wiara w Niego, bo skoro pozwala sobie zmieniać obyczaje i robi przy tym coś dobrego, nie może być kimś złym.
Im dłużej jesteśmy chrześcijanami, im dłużej obcujemy z Jezusem, powinniśmy być bardziej wolni, mniej poddani schematom myślenia, bardziej spontaniczni. A jak jest z nami?
EWANGELIA (Łk 13,31-35)
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić. Lecz On im odpowiedział: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem...! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż <nadejdzie czas, gdy> powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.

KOMENTARZ
Na wszelkie sposoby próbowali Jezusa zniechęcić, by szedł dalej i robił swoje. Dziś próbują Go zastraszyć. Odpowiedź Jezusa jest jednoznaczna: nie zamierza zaprzestać swojej misji. Wie dokąd i po co idzie. I od razu widać, że nie tyle boi się o siebie, ile żal Mu jest mieszkańców Jerozolimy.
Żeby móc w taki sposób reagować na groźbę, trzeba mieć w sobie wielką wolność. A skąd się bierze wolność? Z przezwyciężenia lęku przed śmiercią. Jeden z filozofów - Hegel - napisał, że wolny będzie ten, kto "spojrzy w oczy negatywności". Tzn. ktoś, kto popatrzy w oczy wszystkiemu temu, co może go zniszczyć. Śmierć jest najpoważniejszą groźbą, bo może pozbawić nas nie tej czy innej rzeczy, ale wszystkiego, co po ziemsku mamy. Jezus jest wolny, bo odważnie patrzy w oczy śmierci. Nie ucieka przed nią, nie udaje, że jej nie ma, jest w pełni świadomy, że musi się z nią spotkać.
W te dni, które przed nami popatrzmy odważnie w oczy prawdzie o śmierci. Każda próba przekształcenia tej powagi w zabawę, oswojenia tej trudnej prawdy przez dynie i cukierki, może na chwilę odsunie grozę, ale na pewno nas nie uwolni.
EWANGELIA (Łk 13,22-30)
Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz... nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.

KOMENTARZ
Straszna, ale niestety realna groźba - usłyszeć: "Nie wiem, skąd jesteście". Nie pomogą zapewnienia, że przecież widzieliśmy Jezusa, znaliśmy Go ze słyszenia, nawet od czasu do czasu przychodziliśmy pogadać. Jezus mówi wyraźnie, że w niektórych ludziach nie jest w stanie rozpoznać jakiejkolwiek bliskości i pokrewieństwa ze sobą. Czasem mamy tak w rodzinie. Nagle ktoś zachowuje się w sposób dla wszystkich zaskakujący i zawstydzający. Trudno wtedy rozpoznać w nim kogoś bliskiego, jakby był dzieckiem innych rodziców, jakby wychowywał się w innym domu. Czasem ten ktoś najbliższy potrafi najbardziej zranić i zachowywać się jak najgorszy wróg.
Budowanie rodziny jest trudne. Budowanie więzi z Jezusem też jest trudne - jak przechodzenie przez ciasne drzwi. Ale to jedyny sposób, by nie usłyszeć przerażających słów: "Nie wiem, skąd jesteście.".
EWANGELIA (Łk 6,12-19)
W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, sy...na Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

KOMENTARZ
Jezus wybiera swoich Apostołów po długiej modlitwie. Nie robi tego natychmiast, bez rozeznania sprawy. Kryterium Jego wyboru jest również zupełnie inne niż te, które zwykle stosują ludzie.
Dobór tych, z którymi idzie się przez życie, którym pozwala się zaglądać do wnętrza swojego serca, to rzecz niezwykle trudna i bardzo ryzykowna. Jak każda trudna decyzja, wymaga głębokiego wglądu w samego siebie i odpowiedzi na pytanie, czego się właściwie chce. Jeśli mamy nieodpowiednich towarzyszy drogi, mogą zaprowadzić nas na manowce, będziemy stawać się gorsi. Najlepiej wybierać tych, którzy pomogą nam się rozwijać i wydobędą z nas wszystko, co najlepsze.
Jezus nie miał łatwych towarzyszy drogi. Prawie wszyscy Go zawiedli w godzinie męki, a jeden nawet zdradził. Ale to nie byli ludzie wybrani tak sobie, bez powodu. Byli wymodleni.
EWANGELIA (Łk 13,10-17)
Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezu...s w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.

KOMENTARZ
Różne mogą być powody, dla których człowiek żyje pochylonym życiem. Różne sytuacje, wydarzenia, doświadczenia mogą tak człowieka połamać, że nie jest w stanie iść przez życie prosto. Niemoc, która dręczyła tę kobietę, bez wątpienia przysparzała jej wiele bólu i wstydu. Czasem człowiek jest połamany wewnętrznie.
I choć na zewnątrz wygląda, że wszystko jest w porządku, to w rekcjach, emocjach, uczuciach, a nawet w myśleniu widać, że jest przygnieciony ciężarem, który dla niego jest nie do uniesienia.
Można podejrzewać, że w tych zwariowanych czasach coraz więcej będzie ludzi z połamanym życiem. Coraz więcej będzie takich, którzy nie poradzą sobie z naciskiem rzeczywistości. W imię Jezusa mamy pomagać im stanąć prosto, tak by mogli z nadzieją patrzeć przed siebie. Bo życie pochylonym życiem jest nie do zniesienia.
EWANGELIA (Łk 19,1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, ...spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

KOMENTARZ
Pewnie dla wielu z tych, którzy na to patrzyli, zachowanie Jezusa było niegodne, może nawet skandaliczne. Nie dość, że sam zaczepił Zacheusza, to jeszcze chciał zatrzymać się w jego domu - w domu człowieka, który należał do grupy najbardziej znienawidzonych. Zacheusz, mimo że zdaje sobie sprawę ze swojej niedoskonałości, ma jednak w sobie dobrze pojętą ciekawość, żywe jest w nim pragnienie poznania Jezusa. Tlą się w nim nadzieje na zmianę życia. Wystarczy, że ktoś go zauważy i przemówi do niego po imieniu, a gotów jest zostawić wszystko.
Być może coraz więcej będzie wokół nas Zacheuszów, takich, którzy czekają, żeby ich znaleźć, którzy marzą o tym, żeby nie omijać ich jak trędowatych, lecz chcieć mieć z nimi coś wspólnego.
I to jest zadanie Kościoła - poznać ich imię, stanąć na ich drodze i zawołać ich po imieniu.
EWANGELIA (Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwa...liła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

KOMENTARZ
Można tak sobie żyć na świecie, po prostu sobie być i nie myśleć o tym, dokąd zmierza nasze życie. Można iść tak dzień za dniem, w nieustannym pędzie i nie zastanawiać się, kim się jest i dlaczego żyjemy właśnie tak, a nie inaczej. Można mieć w sobie bezrefleksyjność jak ta figa z dzisiejszej Ewangelii. Kiedy wszyscy spodziewają się po nas dobrych owoców, możemy pytać o co chodzi. Może się zdarzyć, że jedyne, co nam będzie wychodzić, to psucie atmosfery.
Bóg wygląda przy nas czasem jak ten ogrodnik, który nas obskakuje, obsypuje łaskami, nawadnia glebę naszego serca, a my trwamy w swoim, bez zmian, bez rozwoju. Może wyglądać na to, że Jemu bardziej zależy na nas, na naszym życiu, niż nam samym. On taki już jest, ze zrobi wszystko i będzie czekał całą wieczność, żebyśmy tylko zmienili się, przybliżyli do niego. Gdybyśmy tylko uświadomili sobie, ile dla nas robi, natychmiast chcielibyśmy wszystko w sobie zmienić na lepsze, udoskonalać. Żeby żyć naprawdę, nie wystarczy tylko być i psuć atmosferę.
EWANGELIA (Łk 12,54-59)
Jezus mówił do tłumów: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwni...kiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka.

KOMENTARZ
Czytanie znaków zmieniającej się przyrody nie jest czymś szczególnie trudnym. Jeśli człowiek ma choć trochę doświadczenia, jeśli uważnie przygląda się temu, co go otacza, bez problemu odczyta zachodzące zmiany. Czasem zrobi to lepiej niż niejedna telewizyjna pogodynka.
Czytanie znaków czasu wymaga o wiele głębszych, duchowych umiejętności. Do tego potrzeba mądrości, która nie pozwala się zwieść pozorom, która potrafi zajrzeć poza fasadę rzeczywistości, żeby odkryć, w jaki sposób objawia się w niej sam Bóg. Takiej umiejętności nabywa się patrząc na wszystko w perspektywie modlitwy, próbując odnosić wszystko do Boga. Dzięki niej nie jesteśmy naiwni, ale także nie ulegamy rozpaczy; nie dajemy się wciągnąć w to, co nam szkodzi, ale nie tracimy także okazji do dobra.
Umiejętność takiego głębokiego czytania przydaje się zwłaszcza dzisiaj, kiedy tyle rzeczy może nas zwodzić i spłaszczać nasze życie. Bez umiejętności czytania tych znaków, skazani jesteśmy na błądzenie. Bo nie wymyślono jeszcze aplikacji do odczytywania znaków czasów. I wymyślić się nie da.
EWANGELIA (Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec pr...zeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

KOMENTARZ
A więc ma być wojna? Na to wygląda. I nie jest to wcale zachęta do domowych kłótni, krzyków, których muszą wysłuchiwać sąsiedzi, scysji budzących wszystkich dookoła. To jest wezwanie do tego, żeby nie godzić się na tani święty spokój, który i tak rzadko bywa spokojny, a święty nie jest z pewnością.
Pod pozorem świętego spokoju można przyklepywać najbardziej niegodziwe rzeczy. Można obojętnie patrzeć jak rodzice czy dzieci staczają się w dół na oślep, jak niszczą życie sobie i innym. Mamy różne obowiązki wobec naszych najbliższych. A jednym z najważniejszych spośród nich jest dbałość o życie wieczne. Mamy iść do nieba razem, nie pomimo siebie czy wbrew sobie.
Dlatego nie bójmy się mówić otwarcie i otwarcie nazywać zło. Stawka jest naprawdę wysoka. Najwyższa. Jak to śpiewa "Luxtorpeda"? "Synu bądź spokojny.
Nie będzie żadnej wojny,
oprócz tej, która jest,
na życie wieczne i śmierć".
Dziś przekazuję dwie intencje:

Proszę o modlitwę w intencji znalezienia dziewczyny, która według słów Ewangelii "opuści ojca i matkę", by przez Sakrament Małżeństwo stać się moją żoną - Dawid.

Prosze o modlitwę w intencji o powrót mojej miłości, naprawienie naszych relacji z moim byłym chłopakiem. Jego wybaczenie moich błędów. O życie z wiarą, nadzieją i miłością. Błogosław mi i nie pozwól przestać wierzyć, o pojednanie i zycie w zgodzie-Monika
EWANGELIA (Łk 12,39-48)
To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan... ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

KOMENTARZ
Żeby poprawić sobie humor, zwłaszcza kiedy coś nam w nas samych przeszkadza, można rozejrzeć się dookoła i popatrzeć jak żyją inni. Zobaczymy wtedy wielu ludzi, którym życie się nie udało, którzy popełnili błędy, za które płacą przez całe lata. Zobaczymy takich, którzy już na pierwszy rzut oka są dużo gorsi od nas: nie płacą pracownikom, kradną, biją żony albo mężów i dzieci biją. Nie trzeba bardzo długo szukać, żeby policzyć przypadki tych, których życie nie wygląda za dobrze.
A Jezus zadaje proste pytanie: "Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym...?" I tu się nie ma co wykręcać. No bo na kogo wskażemy? Każdy z nas musi się w tym zobaczyć i każdy z nas wziąć odpowiedzialność przed Bogiem za swoje życie. Żaden rachunek sumienia nie może się zaczynać od: "ale Kowalska, ale Malinowski..." Musi się zaczynać od prostego: "Panie Boże, więc ze mną to jest tak..."
EWANGELIA (Łk 12,35-38)
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o dr...ugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

KOMENTARZ
Mało kto z nas lubi życie na stojąco. Wolimy raczej wygodnie siedzieć albo nawet położyć się na chwilkę. Zwłaszcza przy jedzeniu jest ciężko - przy takim pośpiechu można się nabawić niestrawności. Tymczasem Jezus chce, żebyśmy żyli tak trochę na stojąco, żebyśmy byli przygotowani na wszystko, co może przyjść i potrafili właściwie zareagować na to, co dzieje się wokół nas, w naszym życiu.
Chrześcijaństwo wymaga czujności i czegoś, co można by nazwać 'duchową moblinością'. Zwłaszcza w świecie, który zmienia się tak szybko, w rzeczywistości, która dziś jest taka, a jutro całkiem inna, musimy być gotowi. Inaczej możemy przespać rzeczy ważne, możemy nie zauważyć kluczowych spraw i nie zareagować tak, jak należy na nowe szanse i wyzwania. Takie życie na stojąco może jest i trochę niewygodne. Ale tylko tak można zdążyć wszędzie gdzie trzeba. Można zdążyć do wieczności.
EWANGELIA (Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewn...emu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

KOMENTARZ
Jezus przestrzega przed wszelką chciwością, bo ona zamyka serce i nie pozwala widzieć życia w jego właściwej perspektywie. Ale trzeba pamiętać, że chodzi o wszelką chciwość. Nie tylko tę, którą wiąże się z posiadaniem bogactwa.
Może być chciwość podobna do tej, którą żywił zamożny człowiek z dzisiejszej Ewangelii. Gromadził bogactwa, myślał o tym, gdzie je złożyć, a zapomniał o tym jak marne i ulotne jest życie. Ale może być też chciwość, która dotyka tego, kto ma naprawdę niewiele. Każe mu ciągle myśleć o tym, czego nie ma, pożądać rzeczy, które widzi u innych, żyć nie swoim życiem w nieustannym pragnieniu, żeby więcej mieć. Czasem granica między zwyczajną zapobiegliwością i staraniem się o to, by godnie, po ludzku żyć, a chciwością, która zniewala, jest bardzo cienka. Ale zawsze podejście do spraw materialnych wymaga wrażliwego, dojrzałego sumienia. Ilekolwiek byśmy nie mieli, ważne jest, żebyśmy to my meli rzeczy, a nie one posiadały nas. Kto zapomni, że największą wartością jest życie z Bogiem, ten mając wiele albo nie mając prawie nic, i tak będzie niewolnikiem bogactwa.
EWANGELIA (Mt 22,15-21)
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy n...ie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

KOMENTARZ
Chcieli Go złapać na problemie, który był dla nich dość kontrowersyjny. Ich ziemia była przecież pod rzymską okupacją, więc zastanawiali się, jak w tej sytuacji postępować. Wiele razy próbowali w ten sposób wpuścić Jezusa w kanał. Jeśliby powiedział, że płacić, to oskarżyliby Go, iż wysługuje się najeźdźcom, jeśli zaś powiedziałby, żeby nie płacić, to oskarżyliby Go o podburzanie ludzi do buntu. A Jezus jak zwykle po mistrzowsku wychodzi z tej pułapki, nie daje się usidlić fałszywej alternatywie. Nie pozwala się pochwycić na słowie, które stałoby się dla nich okazją, żeby Go skompromitować. Przenosi całą rozmowę na poziom, którego się nie spodziewali i jednym zdaniem wychodzi z sytuacji obronną ręką.
Ile razy zdarza się nam, że mamy w głowie tylko takie rozwiązania sytuacji, z których jedno gorsze jest od drugiego. Kto słucha Jezusa, kto obcuje z Wcieloną Mądrością, ten widzi świat znacznie szerzej i nie tak łatwo złapać go w siatkę fałszywych alternatyw.
Przekazuję słowa Pani Beaty:

Chciałabym prosić o modlitwę za wszystkie matki, które straciły swoje dzieci: te, które umarły jeszcze w brzuchach, zaraz po urodzeniu, albo żyły lat kilka/kilkanaście i zostały im zabrane. I te matki nie rozumieją dlaczego tylko przez chwilę mogły cieszyć się tym największym szczęściem jakim dla kobiety jest dziecko.
Zbliża się 1 listopada. Dla nich to bardzo traumatyczne chwile kiedy idą na grób dziecka albo zapalają lampkę na innym maleńkim grobie bo ich własne umarło zbyt wcześnie nawet żeby mieć własny grób.
Ja jestem kiepska w modlitwie i pewnie moja wiara jest zbyt słaba, żeby to zrozumieć. Ale wiem, że teraz przed świętem zmarłych one potrzebują pomocy.
EWANGELIA (Łk 10,1-9)
Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani s...andałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

KOMENTARZ
Po to Jezus wysłał przed sobą ludzi, żeby przygotowywali Mu miejsca, żeby swoją postawą i słowami oczyszczali teren na Jego przyjście. To jest trudna robota - posłani przez Jezusa są jak owce między wilkami, na swoją obronę mają Jego słowo i świadomość, że nie idą w swoje imię. Styl życia, którego się od nich wymaga jest dość surowy i bezkompromisowy. Lecz jednocześnie mają być ludźmi pokoju, którzy wyczuwają ślady dobra wszędzie, gdzie tylko można je znaleźć. Bez przesadnego przywiązywania się, bez spoczywania na laurach - dając pierwszeństwo Bogu i zapowiadając Jego królestwo.
To wszystko jest o robotnikach na żniwie Bożym. Te trudne wymagania i wezwanie do dojrzałej postawy dotyczy każdego, kogo Jezus może śmiało, bez wstydu wysłać przed sobą. To jest o nas. To powinno być o nas.
EWANGELIA (Łk 12,1-7)
Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptal...i do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

KOMENTARZ
Żeby mieć w sobie odwagę, która pozwala stawiać czoła trudnym wyzwaniom, najpierw trzeba dobrze znać swoją wartość. O tym, że nie warto się bać zabójców ciała, Jezus mówi ludziom, których nazywa swoimi przyjaciółmi. A potem jeszcze uświadamia im, że w Bożych oczach są bardzo cenni i że Bóg o nich nie zapomina.
Z taką świadomością, z poczuciem wartości, które jest bardzo gruntowne i sięga poza doczesność, można śmiało iść przez życie bez chowania się za czyimiś plecami, bez podlizywania, bez czołobitności. Gdybyśmy byli świadomi, kim jesteśmy dla Boga i że poza wiecznym życiem z Nim nie mamy w tym życiu nic więcej do wygrania, przestalibyśmy się bać. Bo w sumie czego i kogo mamy się bać? Co oni mogą nam zrobić?
EWANGELIA (Łk 11,47-54)
Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkic...h proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby go podchwycić na jakimś słowie.

KOMENTARZ
Obecność Jezusa miała być dla współczesnych okazją, żeby zrozumieli winy swoich przodków, odcięli się od grzesznej przeszłości, podjęli pokutę i wybrali życie. Oni jednak nie potrafili właściwie ocenić grzesznej historii, której częścią się stali, a co gorsza, jeszcze dołożyli od siebie. Stąd zapowiedź surowego sądu. Przyniesie on karę za skumulowany do granic możliwości grzech.
Każdy z nas jest częścią jakiejś historii. Jeśli wiemy, że w wielu wypadkach nie jest ona chlubna, pozostaje nam prosić Jezusa, aby uwolnił nas od jej skutków. Chcemy wybierać Jego życie, nie skutki śmierci, których pełna jest historia tego świata. Kto przyjmie Jezusa, stanie się wolny od ciężaru win, bez względu na to, jak wielka byłaby ich liczba i jak długą miałyby tradycję.
Serdecznie prosimy o modlitwę za wstawiennictwem Matki Bożej i świętego Józefa w intencji Konrada. O pokój serca dla niego, odnalezienie drogi życiowej, oraz o napełnienie jego serca Bożą miłością.